Syty głodnego nie zrozumie, czyli chrześcijaństwo kontra liberalizm ekonomiczny

W niedawnym wydaniu Gościa Niedzielnego (przyp. październik 2006) ukazał się ciekawy artykuł Elizy Michalik - "Nie bój się liberała". Tekst na wskroś polityczny. kreśli bajeczny obraz kapitalizmu oraz liberałów. Oskarża nieliberałów o rozsiewanie kłamstw i nahalną wieloletnią krytykę. Tymczasem pierwsza medialnie obecna krytka miała miejsce w kampanii przedwyborczej w 2005 roku. Autorka pominęła wiele istotnych faktów. Liberalizm w Europie jest rozumiany odwrotnie niż w Stanach Zjednoczonych. Liberał po europejsku to zwolennik wolnego rynku, a liberał w USA to niemal socjalista. Na ten fakt zwracał uwagę w swej książce zagorzały zwolennik wolnego rynku - Milton Friedman. Cukierkowy obraz liberała, jako czułego na biedę filantropa jest kuriozalny. Umyka tutaj zasadniczy fakt, że wpierw liberałowie poprzez niskie płace lub bezrobocie wpychają ogromne rzesze w ubóstwo, wręcz skrajną nędzę, by potem z tych nieprawo zdobytych pieniędzy bawić się w wrażliwego dobroczyńcę.

Filantropia, o czym nie wspomina autorka, to również wyśmienity biznes. Znamy nazbyt dobrze reklamy produktów z których grosze przekazywane są na różnorakie cele społeczne. Większa sprzedaż to po prostu większy zysk. Każda złotówka wydana na pomoc przysparza w rezultacie w rachunku ciągnionym kilka złotych wartości dodanej owym "filantropom". Filantrop to ten, co się dzieli, a nie ten co na tym zarabia. Ten drugi, to zwyczajny biznesmen.
Wreszcie trzeba wspomnieć, że ta "hojność" to sposób na zabezpieczenie swego majątku przed rabunkiem z strony zrozpaczonych nędzą ludzi. Znana maksyma mówi "łaska pańska na pstrym koniu jeździ". Uzależnienie losu człowieka a nawet życia od czyjegoś widzimisię, fochów oraz owej "filantropii" to jedno z najbardziej bezwzględnych upokorzeń, jakie dotknąć może istotę ludzką.

Najważniejsze, co zostało całkowicie pominięte, to fakt, że świat kapitalistyczny to przede wszystkim ogromna, zataczająca coraz większe kręgi, bieda. Świat, nigdy w swej znanej nam historii, nie był tak bogaty, ale i zarazem z tak ogromnymi obszarami głodu, nędzy i biedy. Czy dziwi artykuł w GN? Nie, ponieważ liberałowie przeważnie rekrutują się z osób zamożnych lub pozostających na cudzym utrzymaniu. Bogaci żyją pod kloszem, z dala od trosk i trudów życia codziennego. Nie stykają się z brudami i uciążliwościami, jakie sami lub przez polityków stworzyli, bo tymi brudami zajmują się wynajęte żyjące w poniżeniu szaraczki. Tak jak syty nie zrozumie głodnego, tak i liberał nie zrozumie ubogiego.

Data publikacji: 12.12.2006