Czy potrzebna nam płaca minimalna?

Od paru lat nasilają się liberalne ataki na społeczne regulacje stosunku pracy. Szczególnie silnie zwalczane jest ustawodawstwo pracy, w tym płaca minimalna. Głównym zarzutem jest rzekoma szkodliwość dla przedsiębiorców, pracowników i gospodarki jako całości. Alternatywą dla tychże regulacji ma być wolny rynek, którego mechanizmy - zdaniem apologetów liberalizmu - są doskonałym regulatorem całego życia gospodarczego. Rynek jest doskonały, bo samoistnie się reguluje, przysparzając korzyści wszystkim jego uczestnikom. Warunkiem zaistnienia korzyści jest niczym nieskrępowany i niewymuszony wybór warunków transakcji i kontrahenta. Oczywiście koniecznym warunkiem jest obfitość "kupujących" i "sprzedających". Gdy oferta pracy jednego przedsiębiorcy jest nie satysfakcjonująca, to z łatwością można znaleźć inną korzystniejszą. Ostatecznie, pracownik nie musi podejmować żadnej pracy, bo przecież nikt go do tego nie zmusza, bo dysponuje bądź to oszczędnościami bądź własnymi środkami wytwórczości, które zaspokoją jego potrzeby. Niestety, jak to bywa w życiu, teoria jest piękna i doskonała, tyle że rzeczywistość jakoś nie daje się jej podporządkować.

Płaca minimalna to ochrona przed wykluczeniem z życia społecznego i gospodarczego

W rzeczywistej gospodarce pracownik najczęściej nie dysponuje żadnymi oszczędnościami czy środkami wytwórczości. Brak pracy bądź praca za wynagrodzenie nie pokrywające kosztów utrzymania na dłuższą metę grozi wyrzuceniem na margines życia społecznego i gospodarczego. Co więcej, w liberalnym państwie minimalnym rodzina takiego pracownika jest realnie zagrożona zagładą biologiczną, gdyż nie dopuszcza się do funkcjonowania zorganizowanej (samorządowej lub rządowej) pomocy socjalnej. Brak jest zasiłków, bo rzekomo zniechęcają one do twórczej aktywności na rynku pracy, zakłócając idealne mechanizmy rynkowe. Zatem wola utrzymania życia biologicznego siebie i członków swojej rodziny, przepisy karne (kara więzienia za niedostateczną opiekę nad domownikami) oraz moralne poczucie obowiązku skłaniają pracowników do podejmowania ofert niekorzystnych.
Wielość dostępnych ofert pracy także jest naukową fikcją literacką, bowiem na realnym rynku zawsze istnieje głęboka asymetria pomiędzy ilością przedsiębiorców oferujących pracę a ilością pracowników. Relacja ta kształtuje się jak 1:100, a w przypadku małych miejscowości jak jeden do tysiąca. Sytuację dodatkowo pogarsza działalność organizacji zrzeszających przedsiębiorców jak Business Centre Club, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych czy Konfederacja Polskich Pracodawców, które kształtują niemal identyczne warunki pracy i płacy w całych regionach. Pracownik zatem znajduje się sytuacji bez wyboru; pod presją czasu musi podjąć pracę na takich warunkach socjalnych i płacowych, jakie zaoferuje mu przedsiębiorca.

Płaca minimalna to ochrona przed unicestwieniem biologicznym

Jedną z przeszkód w zrozumieniu znaczenia płacy mimalnej wśród liberałów jest źle rozumiana przez nich ogólna teoria wartości i kształtowania się cen. Zrozumienie z ich strony nie przychodzi dlatego, że operują pieniądzem i wysokimi abstraktami. Na całe szczęście niezbędność i nienaruszalność pewnych wydatków można wykazać w jednostkach fizycznych.

Jeżeli wiemy, że człowiek potrzebuje dziennie minium 4200 kJ energii (oczywiście nie tylko energii, ale robię uproszczenie by wyłożyć kawę na ławę), to nie można mu dostarczyć jedynie np. 1000 kJ bo tyle wynosi rzekomo rynkowa wycena jego pracy. Gdyby taka wycena obowiązywała dla dużego segmentu rynku, to w krótkim czasie liberałowie doprowadziliby do masakry. To jest właśnie ten element, przed którym liberałowie bronią się rękami i nogami. Taki człowiek zmuszony do pracy za 1000kJ energii dziennie będzie atrakcyjnym pracownikiem, niezwykle tanim w porównaniu do pracowników rzetelnie wycenionych (chodzi oczywiście o ich pracę a nie ich samych jako osób). W efekcie przedsiębiorcy będą lokowali się z inwestycjami w tym segmencie, gdzie jest niezwykle tania (dodam nierentowna) siła robocza. Doprowadza to do zniekształcenia rynku, wadliwej alokacji zasobów i wadliwego wykorzystania czynników produkcji, bo ta grupa pracowników ma przecież ujemną wartość dodaną, choć po stronie przedsiębiorstwa jest wszystko ok. Teoretycznie wzrost popytu na tych pracowników powienien podnieść płacę do np. 1200 kJ, a ostatecznie do tych 4200 kJ, tylko niestety najczęśćiej tak się nie dzieje i tu leży problem.

Płaca minimalna to koszty użytkowania biologicznych czynników produkcji

Podstawowym wymogiem racjonalności życia gospodarczego jest, by uczestnicy gry rynkowej uzyskiwali przychody w wysokości pokrywającej co najmniej koszty ich funkcjonowania. Dotyczy to w równym stopniu przedsiębiorstw i gospodarstw domowych.
Współczesna liberalna ekonomia sprowadziła człowieka do jednej z form zasobów, do jednego z wielu czynników produkcji. Określmy zatem koszty użytkowania maszyny, a następnie zidentyfikujmy poszczególne składniki w odniesieniu do człowieka.
Jeśli przedsiębiorca chce dla zysku użytkować maszynę to musi jej zapewnić wystarczającą do pracy ilość energii (np. prądu), smary, przeglądy itd. Musi więc dostarczyć niezbędnych środków do reprodukcji prostej. Jeśli nie chce doprowadzić do dekapitalizacji firmy, musi gromadzić środki na zakup nowej maszyny po wyeksploatowaniu obecnej; musi więc dostarczyć środków do reprodukcji rozszerzonej. Gdy spróbuje on ograniczyć wydatki poniżej niezbędnego minimum, to albo nie będzie miał środków na nową maszynę, albo maszyna w krótkim czasie się rozleci, albo też w ogóle się nie uruchomi. Aby więc mógł czerpać z niej korzyści (zyski) musi pokryć niezbędne dlań wydatki. W przypadku pracownika kosztami reprodukcji prostej będą wydatki na podtrzymanie biologicznego życia, regenerację sił, a kosztami reprodukcji rozszerzonej będą środki na utrzymanie potomstwa.
Tak się składa, że koszty użytkowania maszyny są pod bezpośrednim nadzorem przedsiębiorcy, natomiast w przypadku kosztów życia rodziny pracownika są one na zewnątrz firmy. Owa eksternalizacja kosztów sprawia, że przedsiębiorca nie odczuwa bezpośrednich skutków zbyt niskich nakładów na płace; zostają one bowiem wywleczone poza przedsiębiorstwo - przeniesione na pracownika i jego rodzinę. Firma jest co prawda rentowna, lecz układ ten jest nieracjonalny i szkodliwy, bo występuje zjawisko podaży głodowej po stronie pracownika.

Płaca minimalna to większa ochrona przed korupcją i przestępczością

Nigdy nie byłem zwolennikiem tezy, że moralność zależy od wysokości wynagrodzenia. Niemniej jednak trzeba się zgodzić, że wynagrodzenie poniżej minimum egzystencji może pchnąć pracownika w działalność przestępczą. Pracownik staje przed dramatycznym dylematem; czy pracować dalej za nędzne wynagrodzenie, skazując na głód i niedolę swą rodzinę, czy coś zdefraudować, ukraść i sprzedać z zyskiem, zapewniając jej środki do przeżycia. Przed nieco innym dylematem staje urzędnik od którego zależy wydanie pozytywnej decyzji (np. koncesja, ulga, wygrany przetarg). Jeszcze inny problem spotykamy w wypadku bezrobocia; czy podjąć pracę za wynagrodzenie wystarczające na wikt jak w obozie koncentracyjnym, czy też zająć się ryzykowną, choć dochodową działalnością przestępczą (np. handel narkotykami). Wszystkie te dylematy byłyby mniejsze, gdyby funkcjonowała w gospodarce minimalna płaca.

Płaca minimalna to ochrona rynku przed nieuczciwą konkurencją

Wbrew pozorom, firmy, które zatrudniają pracowników za wynagrodzeniem poniżej płacy minimalnej, są niezwykle szkodliwym uczestnikiem systemu gospodarczego, ponieważ zaburzają w bardzo poważnym stopniu funkcjonowanie gospodarstw domowych oraz działanie mechanizmów rynkowych i przedsiębiorstw. W nieudolnie prowadzonych przedsiębiorstwach, które są niewydolne, przerzuca się nierentowność firmy na pracowników, zaniżając im pensje. W takim przedsiębiorstwie praktycznie nie występuje akumulacja (oszczędności służące inwestycjom i powiększeniu kapitału obrotowego). Jednocześnie szalenie niska cena oferowanych dóbr przyciąga klientów, uszczuplając w ten sposób portfel zamówień tym przedsiębiorcom, którzy prawidłowo przeprowadzili rachunek ekonomiczny, uwzględniając prawdziwe koszty życia pracowników. W oczywisty sposób pogarsza to sytuację tych rzetelnych przedsiębiorstw, zmuszając je do zmniejszenia akumulacji, jak również do stosowania nieuczciwych praktyk. Z powodu zbyt niskich cen i zmniejszonych inwestycji nasila się wadliwa alokacja kapitału oraz zmniejsza zatrudnienie. Surowe egzekwowanie płacy minimalnej eliminowałoby z rynku oszustów podnosząc rentowność firm rzetelnych, a także uwalniałoby środki i zasoby w posiadaniu osób nieudolnych przesuwając je w kierunku osób lepiej radzących sobie na rynku. Cały układ gospodarczy byłby racjonalniejszy i zdrowszy.

Płaca minimalna to ochrona konsumenta

Występowanie na rynku firm, które oferują wynagrodzenia poniżej kosztów utrzymania (płacy minimalnej), sprawia, że firmy rzetelne zmniejszają nakłady na opracowywanie ulepszeń oraz nowych towarów. Ponadto sytuacja zmusza je do nadmiernych cięć kosztów wytwarzania. Oferta towarowa na rynku ubożeje, a rynek zalewają tanie towary lichej jakości, potocznie zwane bublami. Nadmierna redukcja kosztów nie tylko pociąga za sobą produkcję bubli, lecz naraża klienta na ryzyko utraty zdrowia a nawet życia. Na rynku co prawda są w ofercie także solidne produkty, lecz ich cena stanowi barierę przed zakupem dla większości pracowników najemnych.

Płaca minimalna nie tworzy bezrobocia

Tworzenie bezrobocia przez płacę minimalną jest głównym zarzutem liberałów. Tymczasem zjawisko to nie ma praktycznie nic wspólnego z płacą minimalną. Wspomniałem już, że istotą płacy minimalnej jest ochrona ciągłości trwania życia biologicznego pracownika i jego rodziny. Jeśli jakieś przedsiębiorstwo jest niewydolne ekonomiczne i nie może zapewnić płacy minimalnej, to powinno upaść tak samo, jak przedsiębiorstwo, którego nie stać na zapłatę za prąd dla maszyn. Powstałe stąd bezrobocie nie jest skutkiem interwencji państwa w gospodarkę, lecz wynikiem nieudolności zarządzania przedsiębiorcy! Obecnie coraz częściej ma swe przyczyny w strukturze gospodarki, będącej wynikiem inherentnego wadliwego funkcjonowania mechanizmów kapitalistycznej gospodarki wolnorynkowej.
Według liberalnych ekonomistów płaca minimalna odchyla realną cenę pracy od tzw. ceny równowagi. W wyniku tego pracę tracą ci, którzy mogliby ją kontynuować bądź znaleźć przy płacy niższej niż wyznaczona wartość minimalna. Tracą ją też ci, którzy pracują w przedsiębiorstwach kooperujących z tymi pierwszymi. Cena równowagi to teoretyczna wartość, przy której rynek zostaje wyczyszczony z danego dobra (każdy realizuje chęć kupna i sprzedaży). Jest to punkt przecięcia się krzywej popytu i podaży. Nawet gdyby miał on praktyczne, a nie tylko teoretyczne znaczenie, to liberałowie uparcie unikają naukowych analiz przeczących ich rozumowaniu. Alan B. Krueger oraz Lawrence H. Summers wykazali, że praktycznie od końca XIX w. i przez cały wiek XX, płace realne w USA i innych krajach stale były odchylone powyżej punktu równowagi. Wskazują oni, że nie tyle związki zawodowe zawyżają pensje, lecz to pracodawcy są skłonni płacić powyżej płacy równowagi rynkowej (a także płacy minimalnej), by zatrzymać wartościowych pracowników lub zmniejszyć rotację zatrudnienia (wysokie koszty szkolenia nowicjuszy), lecz skutkiem tego jest trwała nierównowaga, która powoduje, że cały czas występuje grupa ludzi pozbawiona pracy. W toku dalszych analiz ustalono, że głównym winowajcą tego odchylenia są wynagrodzenia kadry kierowniczej i zarządzającej. Wynika to z faktu, że tylko kilka procent (3-5%) ogółu pracowników jest zatrudnianych przy niższym lub minimalnym wynagrodzeniu, tymczasem technostruktura stanowi ok. 10%, a jej wynagrodzenia są kilka, a nawet kilkadziesiąt razy wyższe od płacy przeciętnej. Zaburzają one więc nieporównywalnie silniej (od 20 do 1000x silniej) krzywą popytu i podaży, niż płaca minimalna. Znamienne, że w trakcie kryzysów zatrudnienie spada, płace pracowników szeregowych również, lecz płace technostruktury pną się ostro w górę. Tak więc odpowiedzialność za odchylenie płac realnych od ceny równowagi ponoszą przedsiębiorcy windując bezmyślnie płace kadry kierowniczej.

Płaca minimalna w Polsce

Obecna wysokość wynagrodzenia minimalnego, poza brzmieniem, nie ma nic wspólnego z koncepcją płacy minimalnej. Obecna kwota nie wystarcza na pokrycie kosztów utrzymania lokum, przejazdów, odzienia, wyżywienia jednej osoby, nie mówiąc już o rodzinie. Realna siła nabywcza płacy minimalnej od 1992r gwałtownie maleje jeśli uwzględnimy nieproporcjonalnie większy udział czynszu i opłat za media w tej grupie dochodowej. Daje się także zaobserwować nasilenie szkodliwych ekonomicznie oraz nagannych moralnie i sprzecznych z prawem zjawisk.

Zbierzmy zatem wnioski:

Płaca minimalna to:

  1. ochrona przed wykluczeniem z życia społecznego i gospodarczego
  2. ochrona przed unicestwieniem biologicznym
  3. minimalne koszty użytkowania biologicznych czynników produkcji
  4. większa ochrona przed korupcją i przestępczością
  5. ochrona rynku przed nieuczciwą konkurencją.
  6. ochrona konsumenta.
  7. lepsze wykorzystanie i alokacja czynników produkcji czyli wyższy wzrost gospodarczy
Jednym słowem, płaca minimalna nie obniża zatrudnienia i płac, lecz przywraca pewną normalność, której w Polsce brakuje.



Data publikacji: 12.10.2003