Rzeczpospolita skąpców

Czy można sobie wyobrazić w zubożałej Polsce, że znajdzie się ktoś kto zakwestionuje zasadność świadczenia pomocy materialnej osobom ubogim, bezrobotnym, chorym i kalekim? Sumienie i wyobraźnia silnie neguje taką możliwość. Niestety, jak nieskończona jest głupota, tak i rodzima rzeczywistość może być zaskakująca.

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia (2006 r.) ukazał się w Gościu Niedzielnym kolejny artykuł, znanej również z telewizji, katolickiej publicystki Elizy Michalik, omawiający problematykę pomocy socjalnej. Słowo "omawiający" jest tutaj eufemizmem określającym propagandowy paszkwil skierowany przeciwko podopiecznym i pracownikom socjalnym publicznego systemu pomocy społecznej. Artykuł z "Gościa..." jest skierowany przeciw idei państwa stojącego na straży bezpieczeństwa socjalnego i biologicznego swoich obywateli. Klasyk liberalizmu, Adam Smith, w swoim wielkim dziele zaprezentował wizję ustroju liberalnego, w którym państwo zredukowane jest do roli nocnego stróża. Lecz owy stróż, to metafora systemu bezpieczeństwa ekonomicznego, w którym państwo pilnuje dorobku obywateli przed grabieżą, pilnuje uczciwej realizacji transakcji oraz - co może najważniejsze - zabezpiecza biologiczne trwanie życia. Człowiek pozbawiony środków do życia, a więc zagrożony zagładą biologiczną jest zniewolony. W takich warunkach nie ma też mowy o transakcjach przeprowadzanych za dobrowolną zgodą. Stąd też zabezpieczeniu wolności jednostki oraz wolnorynkowych mechanizmów służą takie rozwiązania, jak płaca minimalna oraz wynikające wprost z modelu - zasiłki. Redaktor Michalik reprezentuje liberalizm wulgarny, który osoby ubogie ma za nic, odzierając je z cnót obywatelskich. Czym bowiem jest oskarżenie o wyłudzanie zasiłków?

Przedstawiony wywód w tej (sic!) katolickiej gazecie nie dość, że obraża osoby niezamożne, to opiera się na fałszywych tezach i przedstawia fałszywe dane. Już na samym początku czytamy nieprawdę. W roku 2005, zgodnie z oszacowaniem GUS, Produkt Krajowy Brutto wyniósł ok. 981 miliardów złotych. Jeśli wierzyć gazetowym liczbom, że na "socjal" przeznaczono ok. 70 mld zł, to udział wydatków socjalnych w PKB wyniósł 7%, a nie 21,6% jak podano w rzeczonym artykule. W zestawieniu z wymienionymi tam krajami Polska miała najniższy udział "socjalu", a nie najwyższy jak zasugerowano.

Osiowa teza artykułu jakoby historia wyraźnie wskazywała, że wydatki na pomoc społeczną zubażają narody, jest nieprawdziwa. Przeczą temu dogłębne i wszechstronne badania ekonomiczne prowadzone przez Oxfam International oraz amerykański Economic Policy Institute. Wnioski wyprowadzone przez te zespoły naukowców w toku wieloletnich badań są dokładnie przeciwne do promowanych przez Michalik.

Data pierwszej publikacji: 6.5.2007
Artykuł opublikowano w Trybunie Robotczniej w 2006 r.