Fałszerstwa Gazety Wyborczej nt warunków życia w PRL i III RP

31 stycznia 2005 roku wraz z grupą współparcowników opracowałem i opublikowałem otwarty list protestacyjny do mediów. Pod listem podpisały się dziesiątki osób i organizacji, także pracownicy naukowi. List został rozesłany do wszystkich głównych mediów, nie wykluczając Telewizji Polskiej i Radia, Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, a także Polskiej Agencji Prasowej. Niestety spośród najsilniejszych mediów jedynie Trybuna opublikowała okrojony tekst (bez tabel). Poniżej przedstawiam treść opracowania.

Okrągła rocznica wprowadzenia tzw. „Planu Balcerowicza” posłużyła redaktorom Gazety Wyborczej i gazeta.pl za pretekst do podsumowania okresu przemian ustrojowych w Polsce. Niestety artykuły Danuty Zagrodzkiej, Wojciecha Szackiego, Konrada Niklewicza i Patrycji Maciejewicz oraz Witolda Gadomskiego dotyczące tej problematyki nie spełniają elementarnych warunków rzeczowej dziennikarskiej analizy. Stopień nierzetelności oraz rażące błędy sugerują manipulację, przywodząc na myśl fałszerstwa, jakich dopuszczały się media w okresie PRL, które redaktorzy GW przecież krytykują. Powstaje zatem poważna wątpliwość odnośnie intencji autorów.

Zdając sobie sprawę z prawa do publicznego wyrażania własnych opinii i poglądów, pragnę przypomnieć, iż niedopuszczalne jest opieranie analiz na fałszywych danych oraz włączanie do nich nieprawdziwych faktów, czy podsuwanie fałszywych wniosków celem wprowadzenia odbiorców w błąd. Działanie jakiego dopuścili się w/w redaktorzy stanowi także jawne pogwałcenie zapisów „Karty etyki mediów”, która zobowiązuje ich do obiektywnego, rzetelnego, możliwie wielostronnego omawiania i analizowania faktów oraz procesów społecznych. Przyzwoitego dziennikarza obowiązuje także skrupulatna ocena źródeł i sprawdzanie prawdziwości dostępnych informacji. Redaktorzy Gazety Wyborczej nie spełnili żadnego z tych podstawowych wymogów, zaś ich własne quasi-statystyczne opracowania przedstawili opinii publicznej jako rzetelną analizę porównawczą, co budzi moje tym większe oburzenie.

Najwięcej wątpliwości merytorycznych budzi artykuł Konrada Niklewicza i Patrycji Maciejewicz z dn. 03-01-2005 pt. "W PRL-u było taniej... Czyżby?". Dostępny jest on w formie elektronicznej pod poniższym adresem internetowym .

Autorzy, opierając się na tabeli w publikacji z 2 stycznia pt. "Co mogliśmy kupić za średnią pensję w 1989 r. a co w 2004 r.", piszą: "chleba możemy kupić niemal cztery razy tyle co 15 lat temu (licząc po 1,89 zł za bochenek), mąki 6,5 razy tyle, a mięsa drobiowego siedem razy więcej."

Przytoczone przez autorów wyniki obliczeń nie są zgodne ze stanem faktycznym. Pierwsza nieścisłość, która rzuca się w oczy nawet laikowi, to przyjęty poziom cen - zwłaszcza cena pieczywa. Jest ona bowiem znacznie niższa od cen, po których pieczywo może nabyć bezpośrednio w piekarni przedsiębiorstwo do dalszej odsprzedaży w sieci zbytu detalicznego. Zgodnie z fakturami zakupów, przeciętna cena bochenka chleba mieszanego pszenno-żytniego o masie 0,8 kg w jednej ze śląskich piekarni, w sprzedaży hurtowej w grudniu 2004 wyniosła 2,51 zł brutto. Według publikacji Głównego Urzędu Statystycznego "Ceny w gospodarce narodowej" w październiku 2004 r. tab. 5 "Ceny producentów niektórych wyrobów spożywczych", przeciętna cena bochenka chleba o wadze 1 kg wyniosła 2,28 zł.

Podobnej i większej skali zakłócenia występują przy obliczeniach dotyczących innych produktów. W przypadku energii elektrycznej, autorzy Gazety przyjęli za 1 kWh cenę na poziomie 0,30 zł, podczas gdy GUS podaje 0,41 zł, zaś w przypadku gazu wielkości te wynoszą 0,92 zł (Gazeta), 1,40 zł (GUS).

Drugi istotny fakt, to przyjęty poziom wynagrodzenia. Zgodnie z danymi GUS wartość ta to przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw, a nie w gospodarce narodowej. Sektor przedsiębiorstw obejmuje zasadniczo podmioty o zatrudnieniu powyżej 9 osób i o łącznym zatrudnieniu zaledwie ok. 4,7 mln pracowników. Drugi pod względem wielkości zatrudnienia - sektor podmiotów do 10 zatrudnionych - obejmuje ok. 3,3 mln pracowników. Z raportu GUS, dostępnym na stronach internetowych tej instytucji, pt. "Działalność gospodarcza przedsiębiorstw o liczbie pracujących do 9 osób w 2003r." dowiemy się, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze drobnych przedsiębiorstw w 2003 r. ukształtowało się na poziomie 1348 zł brutto, co stanowiło ok. 61% ogłoszonego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej oraz 58% w sektorze przedsiębiorstw. Warto wspomnieć, że w drobnych przedsiębiorstwach, prowadzonych przez osoby fizyczne, nie posiadających osobowości prawnej, zatrudniających 91% pracowników w tej grupie, przeciętne wynagrodzenie brutto wyniosło jeszcze mniej bo 1170 zł. Przyjęte przez autorów wynagrodzenie jest absolutnie niereprezentatywne, gdyż pomija przynajmniej połowę pracowników w sektorze realnym. Tak więc użyte do obliczeń dane w konsekwencji w sztuczny sposób zawyżają siłę nabywczą płacy z roku 2004. Jeżeli przyjmiemy, że relacje płac w tych dwóch sektorach w roku 2004 zostały zachowane, to w sektorze drobnych przedsiębiorstw oszacowane przeciętne wynagrodzenie brutto w 2004r. wyniesie 1453 zł. Stosując system wag (0,41 dla drobnych przedsiębiorstw i 0,59 dla sektora przedsiębiorstw) uzyskamy przeciętne wynagrodzenie w sektorze realnym (pozabudżetowym) w wysokości 2073 zł, tj. ok. 1420 zł netto, a więc o 17% niższe od przyjętego w obliczeniach, powodując automatycznie spadek siły nabywczej przeciętnej płacy w 2004 r. we wszystkich grupach produktów. Duże rozpiętości w dochodach w III RP podważają sens stosowania wynagrodzenia w postaci średniej klasycznej, jako reprezentanta do obliczeń miernika siły nabywczej.

Największe zniekształcenie danych nastąpiło w sekcji dotyczącej PRL. Przyjęty do analizy rok 1989 jest niewłaściwy zasadniczo z dwóch powodów:

  1. jedynie pierwsza połowa roku może zostać uznana za okres przeszłego ustroju,
  2. drugą połowę cechowała ekstremalnie wysoka dynamika wzrostu cen, zarówno w relacji rok do roku, jak i do miesiąca poprzedniego, co uniemożliwia zastosowanie przeciętnego rocznego wynagrodzenia i przeciętnych rocznych cen do oszacowania siły nabywczej.

Niestety autorzy artykułu oparli się właśnie na metodzie obliczeń opartej na średnich. W konsekwencji doszło do całkowitego zniekształcenia obrazu siły nabywczej płac w PRL. GUS w swoich publikacjach zastosował zupełnie odmienną metodę uzyskując znacznie bliższe rzeczywistości rezultaty. W Roczniku Statystycznym 1993 na str. 189 odnajdziemy informację, że za przeciętne wynagrodzenie pracownik w 1989 roku mógł nabyć 1017 bochenków chleba, podczas gdy według autorów artykułu jedynie 243. Podobne zniekształcenia występują praktycznie we wszystkich pozycjach. Na przykład pozycja "ryż" wg Rocznika 342 kg, wg autorów - 99 kg. Poziom błędu w niektórych przypadkach zniekształca dane, aż pięciokrotnie!

Trzymając się metody zastosowanej przez redaktorów należało wybrać najbliższy możliwy do analizy okres, tj. rok 1988.

Poniższa tabela prezentuje dane skorygowane.
Wynagrodzenie przeciętne: rok 1988 - 53 090zł
Wynagrodzenie przeciętne netto: rok 2004 - 1 420zł

Relacje przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego do cen wybranych towarów
Artykuł 1988 1989
wg Gazety
2004 2004
wg Gazety
Benzyna 442 172 398 476
Chleb 1154 243 563 905
Mleko 2794 296 710 1104
Cukier 322 71 458 584
Jaja 1347 298 4057 6114
Kurczak 156 41 239 286
Mąka pszenna 717 160 866 1038
Ryż 190 99 651 781
Ziemniaki 1208 717 2407 2900
Piwo 496 206 676 951
Gaz 5309 8989 1014 1840
Prąd 8295 9706 3463 5706
Cement 3,5 1,3 3,7 7
Cegła 1500 345 1844 3804
Tygodnik "Przyjaciółka" 1327 1088 144 172
Koszula męska 16 10 18 41
Samochód 1/34 1/58 1/21 1/18
Telewizor 0,86 0,50 1,3 1,6
Pralka 1/2 1/6 1,3 1,5
Bilet na pociąg (do 200km) 80 90 42 50
Obliczeń dokonano na podstawie:
Rocznik Statystyczny 1989 - GUS,
Rocznik Statystyczny 2004 - GUS,
Ceny w gospodarce narodowej" - GUS,
Cennik "Sekocenbud",
Obserwacje własne cen w sieci małopowierzchniowej sprzedaży detalicznej oraz w hurtowniach budowlanych.

Po korekcie obraz nie jest już tak jednoznacznie pozytywny, jak przedstawiają to autorzy w/w publikacji. Za wyznaczone przeciętne wynagrodzenie w 2004r. pracownik mógł zakupić zaledwie połowę ilości chleba z roku 1988, a nie czterokrotnie więcej jak to sugerują autorzy artykułu, mąki o 1/5 więcej (wg gazety 6,5 razy więcej), drobiu o połowę więcej (wg gazety 7 razy więcej). Najtańszy samochód wymagał 34 pensji w PRL-u (wg gazety 58), obecnie 21. Paliwa w 2004r. mogliśmy kupić o ok. 10% mniej, niż w PRL-u (wg autorów 2,8 x więcej). Pralka wymagała dwóch pensji w PRL-u (wg gazety 6), obecnie za jedną pensję można kupić nieco ponad 1 sztukę, co oznacza wzrost siły nabywczej 2,6 razy (wg gazety 9,6 razy).

Przy analizie siły nabywczej płac autorzy artykułu pominęli wiele istotnych aspektów zagadnienia, przedstawiając głównie te dane, które miały służyć budowaniu pozytywnego obrazu III RP. Przekaz ten jest wysoce niekompletny.

Obserwowany przez autorów wzrost siły nabywczej nastąpił w ogromnym stopniu dzięki kurczącemu się rynkowi masowego odbiorcy, miażdżącej konkurencji zagranicznej, wzrostowi wartości rodzimej waluty. Wszystkie te czynniki wymusiły względny spadek cen, obniżając w wielu, głównie małych, przedsiębiorstwach wskaźniki rentowności, produktywności kapitału. Poziom kosztów własnych w 1988r. w przedsiębiorstwach przemysłowych wynosił 84% (Rocznik Statystyczny 1989 GUS), podczas gdy w ostatnich latach kształtuje się on w przedziale 94-98% (GUS, "Wyniki finansowe przedsiębiorstw niefinansowych"). Rentowność jest więc trzykrotnie niższa. Sytuacja ta oznacza, że na jednostkę zaangażowanych środków zysk osiągany w przedsiębiorstwach jest dużo niższy, pogarszając tym samym możliwości akumulacji, inwestycji z środków własnych i obcych. To zjawisko dotyczy w równym stopniu przemysłu, handlu i rolnictwa.




Kurczenie się rynku konsumenckiego związane jest między innymi z następującymi czynnikami: bezrobocie, rozwarstwienie dochodów, rozdrobnienie gospodarki powodujące spadek dochodów w dużej grupie pracowników i ich rodzin.

Bezrobocie - jedno z najwyższych w świecie (miejsce w pierwszej dziesiątce pod względem stopy w rankingu międzynarodowym za Statistics Finland) obniża drastycznie standard życia gospodarstw domowych. Dotyka ono szczególnie mocno osoby o niższych kwalifikacjach zawodowych, a więc i niższych dochodach. Uderza ono pośrednio w standard życia emerytów i rencistów, gdyż wysokość tych świadczeń zależy od łącznej kwoty wpływów z składek naliczanych w dużym stopniu od wynagrodzeń pracowniczych.

Pogłębiające się rozwarstwienie dochodów obserwowane od 1992 roku hamuje popyt wewnętrzny zwłaszcza w obszarze działania mikroprzedsiębiorstw.

Zgodnie z regularnie przeprowadzanymi przez GUS badaniami w roku 2002 powyżej 120% przeciętnego wynagrodzenia zarabiało 23,5% ogółu zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin (Rocznik Statystyczny 2004 GUS), podczas gdy w 1992 - 35,9% (Rocznik GUS 1993), a w 1988 - 24,7% (Rocznik GUS 1989). Jednocześnie w roku 2002 pracownicy pełnozatrudnieni zarabiający poniżej połowy przeciętnego wynagrodzenia stanowili 17,4% ogółu zatrudnionych (w 1999 - 11%), przy czym w najbardziej sprywatyzowanych sektorach, jak budownictwo i handel, odsetek ten wyniósł odpowiednio 23% i 31% ogółu zatrudnionych, natomiast w administracji - 4,1% (Rocznik GUS 2004). W 1992 roku odsetek ten dla wszystkich sektorów wynosił niecałe 4% (Rocznik GUS 1993), w 1988 - nieco ponad 6% (Rocznik GUS 1989). W okresie 1988-1992 nastąpiła pewna poprawa i wyrównanie się wynagrodzeń wraz z towarzyszącą redukcją tzw. ubóstwa względnego (osoby zarabiające poniżej połowy przeciętnego wynagrodzenia). Począwszy od 1992 roku ten korzystny trend został zahamowany i widoczne jest wyraźne spychanie olbrzymiej rzeszy pracowników w obszary ubóstwa względnego. W PRL-u co osiemnasty pracownik znajdował się w tej grupie, podczas gdy w IIIRP już niemal co 5. W 2002 roku poziom ubóstwa względnego w handlu i budownictwie był pięciokrotnie wyższy niż w roku 1988.

Na podstawie dotychczasowych danych można sądzić, że wraz z postępem prywatyzacji i ograniczaniu zakresu funkcji realizowanych przez państwo to niekorzystne zjawisko będzie się nasilać.

Rozdrobnienie gospodarki - wiąże się z procesami prywatyzacji, podziału przedsiębiorstw i przechodzeniem pracowników z sektora podmiotów małych, średnich i dużych do sektora drobnych firm lub w obszar bezrobocia. W tej drugiej grupie podmiotów gospodarczych warunki pracy i płacy są znacznie gorsze niż w pierwszej. Obrazuje to chociażby poziom przeciętnego wynagrodzenia, które jest niższe niemal o połowę. Możliwości skorzystania z urlopu czy zrealizowania zwolnienia chorobowego są znikome, ponieważ w grupie drobnych firm, najczęściej pracownicy nie mają swoich zastępców w zespole pracowników danego przedsiębiorstwa. Obserwuje się także naruszanie na masową skalę umów pracy i przepisów Kodeksu pracy o czym informują raporty Państwowej Inspekcji Pracy. Powstawanie nowych drobnych i niewydolnych ekonomicznie podmiotów obniża rentowność całych branż, pogarszając już i tak ciężkie warunki działalności. Posługując się nawet wskaźnikiem cen i usług konsumpcyjnych można wykazać, że przeciętna produktywność drobnych przedsiębiorstw w przeliczeniu na jednego zatrudnionego w IIIRP jest ledwie porównywalna z produktywnością przedsiębiorstw z PRL z grupy o najniższej wydajności (w 1988 ok. 3,3 mln zł na 1 zatrudnionego, co stanowi 45% ówczesnej przeciętnej). Likwidacja zakładu z grupy MSP i powstanie w to miejsce drobnych firm musiało skutkować pogorszeniem warunków zatrudnienia, a także działalności gospodarczej w miejscowości, w której taka zmiana nastąpiła.

Konkurencja zagraniczna

Na obniżkę cen, a więc i zwiększenie siły nabywczej wpłynął rozwój wymiany handlowej z zagranicą. Zwiększenie podaży dóbr, przy wykluczaniu coraz to nowych grup społecznych ze spożycia, musiało doprowadzić do presji na ceny.

Niestety zbyt szybkie otwarcie granic, w pierwszej kolejności dla handlu detalicznego, spowodowało poważne ograniczenie produkcji i upadek wielu branż z sektora przemysłu środków wytwórczości (technologii) oraz przemysłu środków konsumpcji. Nastąpiły też procesy ograniczania współpracy uczelni, instytutów z gospodarką. Tymczasem to właśnie zdolność do tworzenia własnych technologii jest kluczowym elementem konkurencyjności na rynku wewnętrznym i światowym. Własny przemysł technologii daje możność wykorzystania umiejętności najwyżej wykwalifikowanych pracowników, dając również ponadprzeciętne wynagrodzenia. Zakup najnowocześniejszej technologii na rynkach międzynarodowych obwarowany jest licznymi ograniczeniami, często niemożliwy. Dostęp do niej wówczas możliwy staje się tylko poprzez sprzedaż własnych przedsiębiorstw zagranicznemu inwestorowi. Niestety konsekwencją tego jest często utrata kontroli nad majątkiem wytwórczym, transfer większej części wypracowywanego dochodu za granicę, natomiast w kraju pozostaje dochód głównie pod postacią wynagrodzeń pracowniczych, co utrudnia a czasami uniemożliwia budowanie szerokiej klasy średniej, pozostawia kadrę techniczną i inżynierską poza właściwym dla jej poziomu wykształcenia zatrudnieniem.

Wzrost wartości złotego

Jest to jeden z najważniejszych czynników kształtujących w ostatnim piętnastoleciu siłę nabywczą płac. W 1988 dolar amerykański kosztował 502 zł. Przeciętne wynagrodzenie w wysokości 53090 zł stanowiło wartość 105 $ (wg red. Gadomskiego - 20 $). W listopadzie 2004 r. przeciętne oszacowane wynagrodzenie netto w sektorze przedsiębiorstw miało wartość ok. 520 $, a wynagrodzenie oszacowane w tym opracowaniu ok. 440 $.

Tak wysoki wzrost wartości złotego nie ma pokrycia we wzroście Produktu Krajowego Brutto (wzrost w przybliżeniu o połowę w okresie 1988-2004). Nie ma też pokrycia w bilansie handlowym, który od wielu lat jest ujemny co teoretycznie powinno sprzyjać obniżaniu wartości złotego. Wzrost wartości złotówki, a więc i siły nabywczej dóbr zagranicznych, wiąże się przede wszystkim z szalonym wzrostem zadłużenia zagranicznego oraz wewnętrznego, które w wyrażeniu dolarowym w ubiegłym roku wyniosło kilkaset miliardów (samo zadłużenie zagraniczne przekroczyło 100 mld $). Napływ strumienia pieniędzy z zagranicy związanego z kredytami zagranicznymi oraz z zadłużeniem wewnętrznym przy konwersji na złotówkę generuje na nią popyt, co w konsekwencji przekłada się na pozorny wzrost wartości. Spadek ceny dolara i euro powoduje, że napływające towary zagraniczne są coraz tańsze, wymuszając tym samym obniżkę cen producentów rodzimych, a także częściowo marż w sklepach.

Zagadnienie dóbr niesubstytucyjnych

Przedstawiona powyżej analiza bynajmniej nie wyczerpuje zagadnienia. Rosnące rozpiętości dochodów zarówno w obrębie przedsiębiorstwa, regionów jak i gospodarki podważają sens stosowania średniego wynagrodzenia do budowy wskaźnika siły nabywczej. O ile w 1988 r. w przedziale 80-120% przeciętnego wynagrodzenia zarabiało 42% pełnozatrudnionych pracowników, o tyle w roku 2002 już tylko 28%, przy czym w handlu zaledwie 19%. Zwiększające się odchylenie standardowe wskazuje na coraz mniejszą wartość informacyjną wynagrodzenia przeciętnego.

Dobra niesubstytucyjne, to takie dobra, z których konsument nie może zrezygnować na rzecz kupna innych. Tą klasą produktów na pewno jest żywność, lecz z uwagi na ogromne możliwości doboru asortymentu problem ten nie będzie rozpatrywany. Drugą klasą dóbr niesubstytucyjnych, a raczej wydatków z nią związanych, są koszty utrzymania mieszkania oraz wydatki na transport, które w dużym przybliżeniu są takie same dla tych zarabiających minimum, jak i tych zarabiających przeciętnie. Nikt przecież nie płaci mniej za bilet komunikacji miejskiej tylko dlatego, że zarabia 824 zł, a nie 2505 zł. Na koszty stałe składają się: czynsz, opłaty za wodę, gaz, energię elektryczną, ogrzewanie, wydatki na przejazd oraz kredyty, jeśli są takowe. Dopiero po dokonaniu tych opłat konsument ma do dyspozycji wolne środki na pozostałe zakupy. Jak nietrudno się domyślić, potrącenie z wynagrodzenia kosztów stałych wpłynie wymiernie na siłę nabywczą nabywanych dóbr.

Obecnie dostępne jest dofinansowanie do czynszu dla osób ubogich. Niestety z tej formy pomocy korzysta stosunkowo niewielka grupa potrzebujących z uwagi na głęboki niedobór środków finansowych oraz niezwykle restrykcyjne kryteria przyznawania.

Słusznie zauważają autorzy artykułu, że koszty utrzymania mieszkania są dziś relatywnie wyższe niż w starym ustroju. Z statystyk wynika, że koszty te rosły kilkukrotnie szybciej niż ogólny wskaźnik inflacji. W związku z tym stałe koszty utrzymania dzisiaj znacznie bardziej obciążają budżety domowe osób niezamożnych. W roku 1988 ok. 1/3 ogółu pełnozatrudnionych osiągała dochody poniżej 80% przeciętnego wynagrodzenia, w roku 2002 już ponad 48%. W 1988 roku 0,3% ogółu pełnozatrudnionych zarabiało do 18 tys. zł miesięcznie, tj. do 200% minimalnego wynagrodzenia, w roku 2002 - niemal 37%, nie licząc oczywiście ogromnej rzeszy pracowników zatrudnionych w niepełnym wymiarze czasu pracy, których wynagrodzenia całkowite zazwyczaj nie przekraczają wynagrodzenia minimalnego.

Z w/w powodów zachodzi konieczność prześledzenia zmian w sile nabywczej osób niezamożnych zarabiających poniżej przeciętnego wynagrodzenia. Można się spodziewać, ze im niższą ktoś dysponuje kwotą poborów, tym większy ciężar będą stanowiły koszty stałe utrzymania.

Ze względu na objętość opracowania, zagadnienie to zostanie przedstawione tylko na bazie kilku najważniejszych produktów.

Do obliczeń przyjęto dane rzeczywiste z książeczek za mieszkanie spółdzielcze o powierzchni 62 m2 na Górnym Śląsku:

Miesięczne koszty stałe utrzymania lokum
Rok 1988
Czynsz 2057
Centralne ogrzewanie 749
Ciepła woda 281
Energia elektryczna 500
Gaz i woda 175
Transport* 800
Opłaty razem 4562
Kredyt** 2203
Suma 6765
* koszt 50 biletów tramwajowych
** kredyt za mieszkanie lokatorskie

Rok 2004
Czynsz 170
Centralne ogrzewanie i podgrzanie wody 192
Energia elektryczna 70
Gaz 33
Woda 95
Transport* 86
Opłaty razem 646
Kredyt** 494
Suma 1140
* Bilet miesięczny sieciowy KZK GOP
** Najtańszy dostępny kredyt 100 tys. zł na początku stycznia 2004 r. w frankach szwajcarskich przy stopie 1,75% na 20 lat (za expander.pl).

Próba oszacowania i porównania siły nabywczej starego i nowego ustroju dla płacy minimalnej nie może zostać przeprowadzona, ponieważ najniższe wynagrodzenie pracownicze (80% z 824 zł brutto, tj. ok. 490 zł netto w 2004r.) nawet w podwójnej swej wysokości nie pokrywa sumy opłat z kredytem. Zupełnie inaczej jest w przypadku wynagrodzenia minimalnego z PRL-u (9000 zł). Pomimo, iż to wynagrodzenie w relacji do wynagrodzenia przeciętnego jest dwukrotnie niższe, niż w IIIRP (17% w stosunku do 33%) to za płacę minimalną w 1988 r. - po odliczeniu kosztów stałych (w nawiasie: po uwzględnieniu raty kredytu) - można było nabyć: 37 litrów benzyny E94 (18l), 97 bochenków chleba (48), 234 litry mleka (117) i przynajmniej jedną koszulę (-). Są to ilości naprawdę niewielkie, lecz minimalne wynagrodzenie w III RP nie prezentuje tutaj żadnej siły nabywczej. Nie pokrywa kosztów stałych. Nawet gdybyśmy podwoili wynagrodzenie minimalne z 2004 r. to i tak wyznaczona siła nabywcza będzie wynosiła zero. Trzeba podkreślić, że w 1988 r. zaledwie 0,3% ogółu pełnozatrudnionych zarabiało w przedziale do 200% minimalnego wynagrodzenia, natomiast w roku 2002 - niemal 37%.

Podobna sytuacja występuje również wtedy, gdy analizujemy siłę nabywczą górnej granicy pierwszego decyla (10% najgorzej uposażonych). Nie jest możliwe porównanie siły nabywczej dwóch ustrojów, gdyż w III RP wynagrodzenie I decyla nie pokrywa kosztów z kredytem. Z tego też powodu, jedyna możliwa do przeprowadzenia analiza dotyczyć będzie siły nabywczej bez uwzględniania kredytu. Rezultaty obliczeń przedstawia poniższa tabela.

siła nabywcza wynagrodzeń 10%
najgorzej uposażonych (górne granice)
Wyszczególnienie 1988
30961 zł
2004
745 zł*
chleb 573 39
mleko 1389 49
kurczak 77 16
ziemniaki 600 167
cegła 745 128
koszula 9,2 1,4
samochód 1/68 1/300
pralka automat. 1/4 1/11
benzyna 220 27
* Oszacowano na podstawie rozkładu wynagrodzeń z 2002 r. przy założeniu
równomiernego wzrostu wynagrodzeń w wszystkich przedziałach w latach 2002-2004.
Obliczeń dokonano na podstawie:
Rocznik Statystyczny 1989 - GUS,
Rocznik Statystyczny 2004 - GUS,
"Ceny w gospodarce narodowej" - GUS.
Cennik "Sekocenbud",
Obserwacje własne cen w sieci małopowierzchniowej sprzedaży detalicznej oraz w hurtowniach budowlanych.

Dodanie do kosztów stałych raty kredytu w PRL-u tylko w nieznacznym stopniu obniża siłę nabywczą (o 10%). Tak więc siła nabywcza wynagrodzeń I decyla w 1988r. nawet z kredytem była wyższa, i to wielokrotnie, niż w przypadku III RP.

We wstępie do tego rozdziału wskazano, że posługiwanie się wynagrodzeniem przeciętnym w celu oszacowania siły nabywczej pozbawione jest racji.

Zobaczmy jak przedstawia się siła nabywcza "płac medianowych". Mediana to inny rodzaj średniej, tzw. średniej pozycyjnej. Wskazuje ona na poziom, powyżej którego zarabia połowa pracowników, a poniżej - również połowa. Jest ona niewrażliwa na wartości skrajne, daje więc wysoce reprezentatywny obraz, a przynajmniej znacznie bliższy rzeczywistości, niż to ma miejsce w przypadku wspomnianego wynagrodzenia przeciętnego wg metody średniej arytmetycznej.

siła nabywcza mediany wynagrodzeń
(koszty odliczane wraz z kredytem)
Wyszczególnienie 1988
49389 zł
2004
1407 zł*
Chleb 926 106
Mleko 2243 133
Kurczak 125 45
Ziemniaki 970 452
Cegła 1204 347
Koszula 14,9 3,4
Samochód 1/42 1/111
Pralka automat. 0,4 1/4
Benzyna 355 75
* Oszacowano na podstawie rozkładu wynagrodzeń z 2002 r. przy założeniu
stałości relacji między medianą a wynagrodzeniem przeciętnym w sektorze przedsiębiorstw.
Obliczeń dokonano na podstawie:
Rocznik Statystyczny 1989 - GUS,
Rocznik Statystyczny 2004 - GUS,
"Ceny w gospodarce narodowej" - GUS.
Cennik "Sekocenbud",
Obserwacje własne cen w sieci małopowierzchniowej sprzedaży detalicznej oraz w hurtowniach budowlanych.

Analiza rzeczowa sugeruje, że bardzo duży wpływ na siłę nabywczą w III RP ma rata kredytu. Porównajmy zatem siłę nabywczą bez ujmowania raty kredytu.

siła nabywcza mediany wynagrodzeń
(koszty odliczone bez raty kredytu)
Wyszczególnienie 1988
49389 zł
2004
1407 zł*
chleb 974 302
mleko 2359 380
kurczak 132 128
ziemniaki 1020 1290
cegła 1266 988
koszula 15,6 9,8
samochód 1/40 1/39
pralka automat. 0,43 1/1,5
benzyna 373 213
* Oszacowano na podstawie rozkładu wynagrodzeń z 2002 r. przy założeniu
stałości relacji między medianą a wynagrodzeniem przeciętnym w sektorze przedsiębiorstw.
Obliczeń dokonano na podstawie:
Rocznik Statystyczny 1989 - GUS,
Rocznik Statystyczny 2004 - GUS,
"Ceny w gospodarce narodowej" - GUS.
Cennik "Sekocenbud",
Obserwacje własne cen w sieci małopowierzchniowej sprzedaży detalicznej oraz w hurtowniach budowlanych.


Obraz, który wyłonił się z tych analiz, jest całkowicie odmienny od zaprezentowanego przez redaktorów Gazety. Zmiany, które nastąpiły po 1989 roku nie przyniosły oczekiwanej poprawy życia, przynajmniej w aspekcie siły nabywczej zarobków.

W omawianych artykułach podano cały szereg innych nieprawdziwych informacji. Zdumiewają wypowiedzi wiceprezesa Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, czy też pani socjolog prof. Mirosławy Marody. Jednak szczególnie na tym tle jawi się wypowiedź prof. Orłowskiego, który najpierw przytaknął fałszywym stwierdzeniom dziennikarzy, a następnie uraczył czytelników opinią, jakoby produkty z tamtego okresu dziś znalazłyby swego nabywcę tylko na wyprzedaży. Obecnie nie każdy dysponuje dochodem rzędu kilku, kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. Tak więc nie każdy kupuje dobra renomowanych marek. Prawdę powiedziawszy jest dokładnie odwrotnie. Większość musi zadowolić się bazarową tandetą, wadliwie skrojoną, nasyconą szkodliwymi chemikaliami, z lichych materiałów, rozpruwającą się po kilku miesiącach użytkowania. Można oczywiście nabyć produkty używane renomowanych firm, lecz asortyment ich jest ograniczony. Nikt przecież nie kupi przechodzonego obuwia czy bielizny. Polskie produkty tamtego okresu znajdowały swoich nabywców nawet na wymagających rynkach zachodnich. W swoim czasie w świecie cieszyły się uznaniem garnitury Zakładów Odzieżowych Bytom, artykuły spożywcze, np. wyroby wędliniarskie "Krakus", sprzęt audio o całkiem przyzwoitych parametrach w swojej klasie cenowej, wyroby AGD (np. Zelmer), a także sprzęt górniczy, statki itd. Wraz z upływem lat wielu użytkowników przekonało się, że sporo rodzimych wyrobów stało na wysokim poziomie jakości wykonania, będąc użyteczne i trwałe zarazem, choć może nie tak estetyczne, jak wyroby państw najwyżej rozwiniętych. O ostatnim wymienionym fakcie (tj. porównywaniu z potęgami gospodarczymi) zdaje się zapominać doradca prezydenta.

Podsumowując - w artykułach brakuje rzetelności, pluralizmu, wielostronnego spojrzenia na otaczającą rzeczywistość. Czasami odnosi się wrażenie, że celem tychże publikacji jest neoliberalna indoktrynacja i nachalna propaganda sukcesu.

opracował: Tomasz CIBOROWSKI - Towarzystwo Miłośników Ekonomii
współpraca: Bojan STANISŁAWSKI - socjalizm.org # lewicowy punkt widzenia

SYGNATARIUSZE
Marcin Adam 
działacz Komunistycznej Partii Polski
marcin_adam@o2.pl

Wojciech Balon
redaktor socjalizm.org # lewicowy punkt widzenia
adalbert@socjalizm.org
 
Robert Baran
robert@socjalizm.org

Stanisława Budziska

Marek Chałupka 

Paweł Chrzanowski 

Tomasz Ciborowski 
Towarzystwo Miłośników Ekonomii

Piotr Ciszewski
Czerwony Kolektyw - Lewicowa Alternatywa
cnt_fai@op.pl 

Daniel Drożdżał
daniel@socjalizm.org

dr hab. Bruno Drweski
Institut national des Langues et Civilisations orientales, Paris 

Robert Falkenberg 
wiceprzewodniczący Demokratycznej Partii Lewicy
r.falkenberg@dpl.org.pl 

Piotr Figiel
student INP UW 

Wojciech Figiel
wojtek@socjalizm.org

Piotr Filipczyk 
SDPL, SMS Słupsk
toudiii@interia.pl 

Łukasz Foltyn 

Barbara Gibniewska 

Ewa Groszewska
ewagroszewska@wp.pl 

Piotr Gryko 

Piotr Jabłoński 

Piotr Janiszewski 
działacz SdPl i SMS z Olsztyna
redsaber@interia.pl 

Katarzyna Jasińska 

Marlena Kardasz 

Eugeniusz Klimaszewski 

Krzysztof Kobrzak 
członek Zielonych 2004 

Paweł Kończyk
członek PPS

prof. dr hab. Sławomir Grzegorz Kozłowski 
Wydział Ekonomiczny UMCS w Lublinie

Anna Korybut
ananke36@wp.pl

Marek Krakowski
markrak@op.pl 

Wiktor Królik
Nowa Lewica w Częstochowie 

Daniel Kryś

Remigiusz Książkiewicz
reminet@o2.pl 

Kamil Lirski 
przewodniczący warszawskiej Federacji Młodych Unii Pracy 

Bartosz Machalica 

Andrzej Majewski 

Remigiusz Markowski 

Szymon Martys 

Damian Matusia
przewodniczący FMUP w Częstochowie 

Sebastian Michalin
publicysta Bez Dogmatu 

Narmi Michejda
www.irak.pl 

Grzegorz J. Nowicki
działacz socjalistyczno-niepodległościowy
redsoldier@o2.pl 

Urszula Obuchowska
Nowa Lewica w Ełku 
siwa@elk.mazury.pl 

Jean-Pierre Papajak 

Monika Pieniawska 

Jakub Piotrowski 

Marek Polcyn
marekp@czarnkow.info 

Artur Pruchniak 

Bartłomiej Kacper Przybylski 
redaktor lewica.pl
bart.kacper@wp.pl 

Ewa Raczkowska

Barbara Radziewicz 
Ogólnopolski Związek Bezrobotnych 
barbara@elk.mazury.pl 

Radek Radziewicz
radek@elk.mazury.pl 

Kamil Rencewicz 

Marcin Romaniuk 

Marcin Rzepecki
przewodniczący SDPL w Bełchatowie 

Cezary Sadowski 

Andrzej Skierkowski 

Modest Skikiewicz
Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych "Pomoc" /OPP/ w Lublinie 

Bożena Sołtys 

Bojan Stanisławski 
redakcja@socjalizm.org

Ryszard Surdyn

Mieczysław Szaciński 

Katarzyna Szumlewicz 
kszumlewicz@op.pl 

Piotr Szumlewicz 
publicysta Trybuny i Bez Dogmatu
pio-szumlewicz@wp.pl 

Czesław Tomasz Szwarc 
cetes@gazeta.pl 

Małgorzata Świątek 
ATTAC Mazowsze 
mswiatek@tlen.pl

Marta Tafelka

Halina Walentowicz 
Instytut filozofii UW 

Mirosław Wiśniewski

Rafał Zieleniewski

dr Piotr Żuk 
Instytut Socjologii UW
prezes Fundacji "Instytut Problemów Europejskich"

Tomasz Żukowski 
pracownik IBL PAN i redaktor Bez Dogmatu 


Data publikacji na stronie domowej: 21.02.2005

Musisz być zalogowany przez FB, aby dodać komentarz

Polub ten artykuł przez FB
Polub całą witrynę przez FB