Lewica w pytaniach i odpowiedziach


Podejmując się sformułowania odpowiedzi na najczęściej poruszane publicznie kwestie stanąłem przed dość trudnym zadaniem. W środkach masowego przekazu, które są w zdecydowanej większości neoliberalne lub antylewicowe, rozpowszechnione zostały różnorodne mity. Z kolei samo środowisko lewicy jest zróżnicowane, podzielone a nawet skłócone. Poszczególne frakcje próbują zawłaszczać dla siebie kanony lewicy, wykluczając z politycznego kręgu organizacje konkurencyjne, odbierając im prawo do tożsamości lewicowej. Konflikty szczególnie ostro przebiegają wokół kwestii ekonomicznych oraz w niektórych kwestiach obyczajowych.
Poniższy tekst jest próbą syntetycznej charakterystyki społeczności lewicowej, próbą poszukiwania wspólnego kanonu, doktryny, ale także uwypuklenia oczywistych różnic. Tam, gdzie tylko mogłem, starałem się unikać języka wartościującego, wyrażając wszakże swoje stanowisko.
Tekst jest otwarty do edycji i z biegiem czasu będzie poszerzany.

Pytania ogólne

Czym jest lewica i jakie są jej podstawowe wartości?

Jest to ogromnie zróżnicowany ruch społeczno-polityczny, którego wyróżnikiem jest szczególnie silne zainteresowanie sprawami ludzi, zwłascza osób ubogich, skrzywdzonych. Cechuje ją wrażliwość na krzywdę, ciężkie położenie, stąd też istotą ustrojów lewicowych jest przyjęcie przez instytucje państwowe, samorządowe współodpowiedzialności za los ludzi.

Lewica podkreśla, że człowiek jest istotą społeczną i realizuje swoje życiowe plany, dążenia, marzenia głównie poprzez kontakt z innymi ludźmi. Co prawda, człowiek musi mieć przestrzeń dla realizacji i rozwoju swoich umiejętności, sprawności, talentów i zamierzeń, lecz jednocześnie jego rozwój jako istoty biologicznej, społecznej i duchowej w ogóle nie może się obyć bez udziału społeczności, w tym najmniejszej komórki społecznej, jaką jest rodzina. Realizacja własnych celów nie może odbywać się kosztem innych ludzi.
Z zasady egalitaryzmu wypływa przekonanie, że interes społeczny najczęściej powinien stać przed interesem pojedynczych jednostek, dając tym samym szansę samorealizacji maksymalnej liczbie osób.
Z niej wynika także duże przywiązywanie wagi do realizacji społecznych kategorii etycznych, jak dobro, sprawiedliwość, równość. Te wartości stawiane są w hierarchii wyżej aniżeli wolność jednostki.
Chrześcijańscy lewicowcy na uzasadnienie egalitaryzmu przytaczają pewien fakt socjologiczny. W społeczności, w której panuje duch liberalnej wolności "od", dochodzi do masowego i częstego naruszania norm etycznych i moralnych. Jednocześnie w takiej społeczności liberalne elity narzucają fałszywą ocenę występków, tłumiąc słuszne oburzenie (czyli głos sumienia) i uniemożliwiając, w imię swej ideologii, dochodzenie do sprawiedliwości i przywrócenie porządku. Nie wyartykułowane oburzenie rodzi gniew, a ostatecznie i akty agresji. Co więcej społeczeństwo zaczyna dzielić się na odrębne i wrogie sobie jednostki. Poszczególne, bardziej wrażliwe osoby wycofują się z życia publicznego. Dochodzi do atomizacji społeczności, a w dalszej kolejności do zaniku duchowej więzi i poczucia solidarności. Zniszczone więzi społeczne i rodzinne rodzą patologie. Zarówno rodzina, jak i cała społeczność nie spełnia należycie już swoich funkcji. Dysfunkcyjna rodzina i rozdarta społeczność nie jest w stanie wychować do życia w społeczeństwie odpowiedzialnego i zaradnego obywatela. Ostatecznie hołubiona wolność "od" uderza we wszystkich; zarówno w te nieetyczne jednostki, jak i pozostałych członków społeczności, uniemożliwiając im rozwijanie i realizowanie własnych talentów, zdolności, marzeń, zabierając poczucie spełnienia i szczęścia.

Konstatując, nie jest możliwy pełny i prawidłowy rozwój oraz funkcjonowanie osoby ludzkiej w sprzeczności z normami moralno-etycznymi społeczności, w której ona żyje.

Pytania ekonomiczne

Jaką wizję ustroju, jaki program ekonomiczny ma lewica, bo widzimy tylko wzrost armii urzędników, wzrost liczby przepisów i ograniczeń oraz nieustanne podnoszenie podatków

To jest ważne pytanie i jednocześnie nietrudno na nie odpowiedzieć. Zacznę może od końca. Wszystkie obserwowane zjawiska - wbrew temu co utrzymują prawicowi liberałowie - nie są atrybutem, swoistym wyróżnikiem lewicy. Zarówno w Polsce jak i na świecie, wzrost obciążenia podatkami, rozrost przepisów i biurokracji obserwowany był zarówno za rządów lewicowych, jak i prawicowych. Znamy okres PRLu, w którym bez wątpienia rządziła lewica, choć niedemokratyczna. Wtedy obciążenia podatkowo-składkowe były dwa razy mniejsze, paradoksalnie mniejsza niż obecnie centralizacja, stukrotnie mniejsza liczba przepisów, pozwoleń i koncesji, i ponad dwa razy mniejsza liczba urzędników państwowych. W 1988 roku łączna liczba urzędników administracji państwowej (centralnej i terenowej) wraz z sekretarzami partii w przedsiębiorstwach wynosiła 178 tys. osób, a w 1999 roku wynosiła 360 tys. osób, nie licząc posad kierownictwa w przedsiębiorstwach państwowych lub spółkach skarbu państwa. W świetle tych faktów nie można przypisywać tych zjawisk lewicy.

W łonie lewicy można wyróżnić z grubsza trzy nurty programowe: komuniści, socjaliści i socjaldemokraci. Każdy z nich prezentuje własną wizję ustroju.
Obecnie najbardziej widocznym i popularnym jest obóz socjaldemokratów, który od kilkunastu lat wysoko ceni sobie liberalizm ekonomiczny i obyczajowy. Program ekonomiczny tego obozu niewiele różni się od programów partii centro-prawicowych, w których uwidocznione są elementy społeczno-socjalne (AWS, LPR). Obóz ten popiera czynnie kapitalizm, kapitalistyczne stosunki produkcji i kapitalistyczny podział dochodu narodowego. Walka z biedą, troska o szeroko rozumiane warunki bytowe najuboższych są sprawą ważną, ale dodatkową.

Drugi obóz, mniej w Polsce popularny, to socjaliści. Jak sama nazwa wskazuje, dla tego nurtu wizją pożądanego ustroju jest socjalizm. To właśnie w tym obozie najsilniej widoczne są elementy walki o poprawę bytu najuboższych. Walka z nędzą jest priorytetem i jedną z powinności państwa, w którą zaangażowani są wszyscy obywatele. Państwo socjalistyczne stara się tworzyć warunki do życia wszystkim poprzez zatrudnienie, odpowiednie wynagrodzenie, dotacje w celu zmniejszenia dysproporcji w dochodach (egalitaryzm ekonomiczny) oraz otacza opieką, daje wsparcie osobom i rodzinom słabszym społecznie i ekonomicznie (egalitaryzm społeczny, zasada równej troski). Punktem centralnym działań państwa socjalistycznego jest człowiek, stąd też jego nazwa (socjalny znaczy tyle, co społeczny).

Najmniej popularny jest komunizm z uwagi na abstrakcyjny docelowy model ustrojowy, którego forma i organizacja do tej pory nie doczekała się kompleksowego opracowania naukowego i praktycznego, a jedynie efemeryczny abstrakt filozoficzny. Trudności w praktycznej realizacji komunizmu zmusiły do wdrożenia socjalizmu. Nic więc dziwnego, że oba te nurty są ze sobą mylone nawet wśród społeczności naukowej.

Czym w takim razie jest ten socjalizm, czy nie przypadkiem tym, co mamy obecnie w Polsce?

Różnica między socjalizmem a kapitalizmem zaznacza się na wielu płaszczyznach; filozoficznej, etycznej, ekonomicznej.

Na płaszczyźnie filozoficznej socjalizm zakłada, że człowiek kieruje się zróżnicowanymi motywami, a pożądanym kierunkiem rozwoju jest wzbudzanie pobudek szlachetnych, opartych na wartościach wyższych, niematerialnych. Cele życia człowieka mogą być rozmaite, począwszy od rodziny, miłości, prokreacji, a skończywszy na sztuce, rozwoju duchowym. Wskazuje się, że człowiek jest istotą społeczną i realizuje się przed wszystkim w kontakcie z innymi ludźmi. Takie podejście stoi w jawnym kontraście do neoliberalizmu (neoklasycyzmu), który zakłada, że głównym, jeśli nie jedynym, motorem człowieka jest egoistyczne dążenie do własnej korzyści, do maksymalnego powiększania zasobu dóbr materialnych (homo oeconomicus). Pobudki, które nim kierują, należą do kategorii negatywnych (egoizm, egocentryzm, strach, hedonizm i ekonomizm). Człowiek w liberalizmie (poza liberalizmem klasycznym czyli etycznym) jest jednostką amoralną i aspołeczną, a w każdym razie jednostką, która obawia się innych ludzi i kontaktu z nimi, jednostką która traktuje przedmiotowo znajomych i najbliższych.

W warstwie etycznej socjalizm powiada nie tylko "nie wolno ci szkodzić innym" jak twierdzi również neoliberalizm, ale także "masz etyczny obowiązek działać na rzecz dobra innych, jesteś zobligowany do działania na rzecz wspólnego dobra" jak twierdzili kiedyś liberałowie klasyczni Smith, Ricardo, Kant, a także współcześni Rawls, Dworkin, Rosmini. W tym miejscu socjalizm sięga w całej pełni do moralności chrześcijańskiej, gdzie funkcjonuje nie tylko przykazanie "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe", lecz także "to czyńcie, co wy byście chcieli, aby inni wam czynili". A więc, nie tylko postawa nieszkodzenia, ale także aktywnej działalności na rzecz dobra innych na każdym szczeblu zarówno w życiu prywatnym, jak i w działalności państwowej.

Socjalizm na centralnym miejscu stawia człowieka (jako istotę społeczną) i jego potrzeby. Stąd też jego nazwa - socjalny, tj. dotyczący życia społeczeństwa. Wszystkie instytucje i instrumenty są temu celowi podporządkowane, włącznie z formułą gospodarki i instrumentami mikro i makroekonomicznymi. Kryterium optymalności danej gospodarki jest stopień zaspokojenia potrzeb możliwie najszerszej liczby uczestników życia gospodarczego (nota bene tak rozumieli optimum również Bentham i St. Mill). Przy czym, zwraca się baczną uwagę na stopień zaspokojenia potrzeb pracowników najemnych, przede wszystkim warstw najuboższych. Stąd też kluczowym elementem jest pewność źródeł utrzymania - pracy zarobkowej. Sposób podziału dochodu narodowego może i powinien być ustalany na szczeblu społecznym. Pożądana i wspierana jest działalność na rzecz ubogich, zarówno instytucji rządowych, samorządowych, organizacji charytatywnych, a także osób prywatnych. W koncepcjach klasyków socjalizmu wskazywano na tzw. stosunki własnościowe środków produkcji. W socjalizmie miała funkcjonować jedynie uspołeczniona własność środków wytwórczości, likwidując w ten sposób patologie spotykane w kapitalizmie (wyzysk, nadużycia stosunku pracy itd). W późniejszych koncepcjach złagodzono ten wymóg. Obecnie dopuszcza się istnienie systemów o zróżnicowanej formie własności: prywatnej, spółdzielczej, pracowniczej, państwowej. Formuła ustrojowa dostosowana jest do poziomu rozwoju gospodarczego i potrzeb. Dozwolone są wszelkie instrumenty programowania i planowania indykatywnego, parametrycznego, jak i dyrektywnego, planowania rozproszonego (preferowana forma) i scentralizowanego, również z wykorzystaniem mechanizmu rynkowego do kształtowania cen i inwestycji. Podatki są jedynie jednym z wielu instrumentów programowania i podziału dochodu narodowego.

Dla kontrastu, w neoliberalnym kapitalizmie na centralnym miejscu jest pieniądz i zysk wraz z wolnością "od" (stąd też inna nazwa - gospodarka zorientowana wolnorynkowo z podkreśleniem członu "wolno" od słowa "wolny", "wolność"). Klasą uprzywilejowaną prawnie, materialnie, społecznie i moralnie (wedle moralności neoliberalnej) są kapitaliści - właściciele kapitału (negacja zasady egalitaryzmu, pojęć dobra wspólnego, społeczeństwa itd). To oni są głównymi beneficjentami systemu, który jest - zgodnie z logiką kapitału - nastawiony głównie na zaspokajanie potrzeb tych, którzy mają pieniądze, czyli kapitalistów. Kryterium optymalności gospodarki jest produktywność, wielkość i przyrost wartości dodanej. Nie jest istotne, jak wypracowywane bogactwo przekłada się na poziom zaspokojenia potrzeb pracowników najemnych. W neoliberalnym kapializmie lansuje się nawet tezę, że im gorzej dzielony jest dla pracowników wypracowany dochód narodowy, tym lepszy i sprawniejszy jest układ gospodarczy, bo więcej środków pozostaje dla produktywniejszych kapitalistów, którzy mogą je zainwestować, pomnażając w jeszcze większym stopniu bogactwo. Nie dopuszcza się do podziału dochodu narodowego na szczeblu społecznym. Miejsca pracy są jedynie efektem ubocznym działalności kapitalistów, osób dążących do powielenia posiadanego majątku. Uważa się, że rynek jest mechanizmem doskonałym, a wszelkie działania władz stanowią szkodliwą formę interwencji. Główną i niemal jedyną formą własności jest własność prywatna. Z uwagi na socjodarwinizm dopuszcza się jedynie prywatną niewielką działalność dobroczynną, wskazując że stałe formy pomocy niszczą tkankę społeczną, niszczą zaradność i samodzielność.

Ta stosunkowo pobieżna analiza wskazuje, że obecny ustrój Polski jest daleki od socjalizmu. Niewątpliwie dużo bliżej mu do neoliberalnego kapitalizmu (ale nie klasycznego). Obecny ustrój nie ma ani jednej ważnej w pełni funkcjonującej cechy socjalizmu, a obecne w systemie elementy socjalistyczne są systematycznie usuwane. Dlatego też na osi socjalizm-neoliberalizm (-10;+10) Polska lokuje się zdecydowanie po prawej stronie (+7). Powodem takiej oceny jest dominująca własność prywatna (i zaawansowany proces prywatyzacyjny resztek własności uspołecznionej), brak ustawodawstwa dotyczącego społecznego podziału dochodu narodowego, gigantyczne różnice dochodowe (niedopuszczalne w socjalizmie), brak jakiegokolwiek planowania i programowania. silne ograniczenie, wręcz wycofanie się instytucji państwa z funkcji ochronno-opiekuńczo-wychowawczych. Pracownik, tak hołubiony w socjalizmie, został upokorzony, zeszmacony, wyzwany nierobem, prolem i tłuszczą, sprowadzony do roli półniewolnika formalnie posiadającego pewne prawa obywatelskie, a w rzeczywistości ubezwłasnowolnionego, pozbawionego nadziei i szans na przyszłość, na zmianę swego tragicznego położenia. To, co oddala Polskę od wizji Hayeka i Friedmana, to niewątpliwie duża liczba regulacji, koncesji, zezwoleń, ogromna armia urzędnicza, duża zależność polityczna i ustrój demokratyczny. Swoją drogą, socjaliści występują również przeciwko wynaturzeniom w tej materii.

Pytania światopoglądowe

Dlaczego lewica idzie w parze z feminizmem?

Feminizm u progu XX wieku był ruchem społecznym działającym przede wszystkim na rzecz zrównania statusu społecznego kobiet z mężczyznami, co miało znaleźć odzwierciedlenie w obyczajach, prawie, życiu gospodarczym i politycznym. Egalitaryzm wypływający ze sprawiedliwego traktowania wszystkich jest jednym z fundamentów kanonu lewicy, stąd też lewica przyjęła w krąg swych zainteresowań także postulaty środowisk feministycznych.

Wraz z upływem czasu ruch feministyczny rozwijał się i różnicował. Niektóre jego nurty ewoluowały na manowce absurdów. Część środowisk feministycznych, skupiających nierzadko kobiety o nieudanym życiu osobistym, przybrała formę wojujących z mężczyznami politycznych i kulturowych "bojówek". Ich kontestacja i walka obejmuje nie tylko oczywiste nieprawidłowości, lecz również zastaną tradycję i wytwory kultury, religii, etyki, będące - wg nich - przejawem działalności tyrańskiej kreatury, zwanej mężczyzną. W ślad za postulatami tej grupy feministek podążają niektóre środowiska lewicowe, które chcąc zaistnieć na scenie politycznej, kreują się na organizacje radykalne, tzw. "postępowe".

Dlaczego lewica zajmuje się homoseksualistami?

Środowiska homoseksualne stanowiły tą grupę społeczną, która nie tylko żyła na uboczu, w cieniu, lecz nierzadko osoby homoseksualne doświadczały przemocy fizycznej, psychicznej, agresji, niszczenia mienia itd. Środowisko to stanowi więc grupę osób pokrzywdzonych nie tylko przez los, ale i przez społeczność.
Lewica w kwestii homoseksualizmu generalnie dzieli się na dwie duże grupy. Jedna grupa, którą możemy nazwać lewicą ateistyczną nie tylko walczy z przejawami agresji, lecz również aktywnie działa na rzecz nadania szczególnego statusu społecznego i prawnego (małżeństwa, adopcja dzieci).

Indywidualizm w tej grupie czasami przybiera odrażające, a zarazem dramatyczne formy. W zeszłym roku (2003) ukazała się w prasie świeckiej następująca informacja. Dwie lesbijki zamówiły sobie w banku spermy dziecko. Chciały one, by to dziecko urodziło się głuche, tak jak jest to ich udziałem. Tak też się stało. Ten występek nie tylko nie został potępiony, lecz niektórzy zaangażowani w ruch emacypacyjny naukowcy wyrazili swoje uznanie. Emancypacja homoseksualizmu przekroczyła tutaj tutaj wszelkie znane granice. Dzieci stały się jedynie zabawką zaspakajającą nie tyle nawet pragnienia, co fanaberie skrzywionych emocjonalnie jednostek. W moim rozumieniu tak daleko posunięta emancypacja nie mieści się w kanonie wartości lewicy, gdyż godzi w elementarne prawa osób trzecich, lansuje skrajny egoizm sprzeniewierzając się społecznemu charakterowi kanonu wartości lewicy.

Druga grupa, do której ja należę, to osoby szanujące tradycję i moralność, szanujące wyznawane przez większość społeczeństwa wartości, której zależy na tym, by wykluczyć z zachowań społecznych przejawy agresji, by uświadomić, że są to osoby pokrzywdzone przez los i należna jest im troska, a nie pogarda i drwiny. Niemniej, postawa ta wyklucza dążenie do zrównania moralnego, etycznego i prawnego konkubinatów homoseksualnych z małżeństwami osób heteroseksualnych. Nie dopuszcza ona także adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

Dlaczego lewica tak bardzo dąży do aborcji na życzenie?

Środowisko lewicy, podobnie jak w kwestii homoseksualizmu, jest w tym względzie podzielone. To co łączy różne grupy, to niechęć do karania więzieniem kobiet, które dokonują aborcji. Ciąża nie zawsze jest rezultatem chęci i woli kobiety. Szantaż emocjonalny, patowa sytuacja rodzinna, ekonomiczna oraz decyzja o pozbawieniu życia własnego dziecka jest wystarczającym ciężarem, by dodatkowo karać kobietę więzieniem.

Istnieją w łonie lewicy takie grupy, które promują postawy i działania kontestujące moralność, etykę chrześcijańską. W swoim nonkonformizmie posuwają się nawet do negowania wiedzy medycznej, psychologicznej, socjologicznej. Dla niektórych płód jest poprostu częścią ciała. "Mój brzuch, moje ciało". Traktują płód jak ząb. Jeśli chcę go wyrwać, to powinnam mieć do tego prawo. Tak się akurat składa, że w Polsce najgłośniejszą, bo najbardziej medialną grupę stanowi właśnie ten nurt lewicy. Co istotne, w ich programie działania, wyraźny jest deficyt aktywności na rzecz zmniejszenia niepożądanych zapłodnień, zwłaszcza wśród nieletnich. Za to silnie akcentuje się dotowanie środków antykoncepcyjnych oraz wąsko rozumianą edukację seksualną.

Znacznie więcej do powiedzenia ma tutaj ta cicha lewica. W jej programie widoczne są przede wszystkim szeroko zakrojone działania przeciwdziałające niechcianym zapłodnieniom. Aborcja, będąc ciężkim chirurgicznym naruszeniem tkanki i funkcji ustroju kobiety, a także poważnym wyzwaniem dla psychiki i sumienia, powinna być aktem końcowym i ostatecznym, gdy zawiodą wszelkie inne działania.

Jest rzeczą znamienną, że po 1989r państwo praktycznie wycofało się z funkcji opiekuńczo-wychowawczych, a nowy system społeczno-ekonomiczny (liberalny kapitalizm) osłabiający funkcje rodziny uczynił z dzieci i młodzieży zdemoralizowane hordy chowane przez ulicę. Stan ten powoduje, że najwięcej niechcianych ciąż powstaje w wyniku współżycia seksualnego młodocianych. Zarówno współżycie, jak i ciąże w bardzo młodym wieku stanowią poważny problem medyczny, psychologiczny, pedagogiczny i społeczny. Zwłaszcza prostytucja jest tutaj poważnym problemem. W tym obszarze konieczna nie tylko jest pewna edukacja, lecz przede wszystkim działania opiekuńczo-korekcyjno-wychowawcze. W proces ten powinny zaangażować się instytucje oświatowe, ośrodki kultury i sportu, organizacje społeczne, kościelne, instytucje niosące pomoc psychologiczną. W ślad za tym powinno pójść finansowanie. Skoro są pieniądze na zbrojenia i akcje militarne to tym bardziej powinny znaleźć się środki i na ten o wiele ważniejszy cel.

Drugie ważne zagadnienie, to prosta ścieżka prawna do przekazywania narodzonych dzieci w rodziny adopcyjne, zastępcze. Blisko 23 procent par jest bezpłodnych, chętnych więc nie brakuje. Już w tej chwili zagadnienie to jest stosunkowo dobrze rozwiązane. Problemem jest brak informacji i wsparcia dla kobiety z niechcianą ciążą. Znakomicie tą rolę spełniłyby pielęgniarki środowiskowe, które (jeszcze przed reformą) były w każdej rejonowej poradni zdrowia. Obecny system zmierza do tego, by osoby pozostające długotrwale bez pracy i bez zasiłku były pozbawione ubezpieczeniowej (bezpłatnej) opieki medycznej. Należałoby rozciągnąć i utrzymać podstawową opiekę medyczną i pielęgniarską nad nieubezpieczonymi kobietami w ciąży.

Odrębne kwestie to edukacja seksualna oraz dostęp do dotowanych (tanich) środków antykoncepcyjnych. Obie kwestie są złożone, pierwsza moralnie, druga technicznie. Edukacja seksualna, choć bazuje na wiedzy medycznej, nie może abstrahować od warstwy etycznej, moralnej. Stąd też programy takie powinny mieć charakter modułowy, tak by móc dostosować zakres i formę prezentowanego materiału do wyznawanych wartości, gdyż nawet w obrębie poszczególnych wyznań chrześcijańskich etyka seksualna jest zróżnicowana.
Z kolei dotacje do środków antykoncepcyjnych wymagają odpowiedzi na szereg ważnych pytań. Jakie środki i dla jakich grup ludności powinny być dostępne z ulgą? Skąd wziąć na to pieniądze i jak zorganizować system kontroli i reglamentacji? Do tej pory nie odbyła się na te tematy poważna dyskusja. Problematyka ta więc jest niedopracowana i otwarta.

Dlaczego lewica jest taka antykatolicka, antyklerykalna i antyreligijna w ogóle?

Jak już wspominałem lewica jest bardzo złożonym i różnorodnym ruchem. We wszystkich nurtach wyróżnić można prowokatorów, lewicę ateistyczną, centrystów i lewicę "nabożną". Na świecie stosunkowo popularny aktyw stanowią chrześcijańscy socjaliści. W internecie jest całkiem sporo stron poświęconych tym organizacjom. Przykładem jest www.ChristianSocialist.org.uk

To co łączy wszystkie nurty to tzw. "antyklerykalizm". Cała lewica, stojąc na zasadzie równości i sprawiedliwości, sprzeciwia się tym działaniom kleru, które pozostają ponad prawem, sprzeciwia się oligarchizacji życia społecznego i politycznego, czyli sterowaniu państwem i sprawami narodu z "tylnego siedzenia" przez niewidoczne, niepowołane i nieposiadające mandatu wyborczego osoby, które - przez fakt, że są niewidoczne - nie ponoszą żadnej ani społecznej, ani prawnej odpowiedzialności za podjęte decyzje. Ponieważ tego typu zapędy w kraju ma przede wszystkim kler rzymskokatolicki (z uwagi na wielkość i pozycję), stąd też sprzeciw dotyczy głównie jego poczynań. Nic więc dziwnego, że głosy moralnego oburzenia, sprzeciw trzeźwych i wyważonych środowisk przy towarzyszących im głosach złośliwców i moralnych prowokatorów w niektórych społecznościach odbierane są jako antykatolickość czy też antyreligijność w ogólności.

Owi moralni kontestatorzy nie tylko kwestionują zastany ład moralny, lecz również w swojej zjadliwości i złośliwości promują i podejmują się aktywności, które są najbardziej odrażające, ohydne i budzą największy sprzeciw wśród wierzącej części społeczeństwa. Przez fakt, że osoby te są prowokacyjne, są one jednocześnie widoczne, co rzuca cień na całą lewicę. Tymczasem ta złośliwa postawa ma niewiele wspólnego z lewicowością. Jest ona bardziej przejawem pewnych aberracji emocjonalnych i umysłowych, przejawem niezdolności do demokratycznego współżycia w poszanowaniu wartości wyznawanych przez większość.
Lewicowość to również zainteresowanie i poszanowanie dla ludzkiej duchowej aktywności. Moralność i etyka odgrywają doniosłą rolę w życiu wszystkich społeczeństw, jak również niemal każdej osoby w życiu osobistym. Etyka przenika wszystkie dziedziny życia, także tak intymne, jak pożycie rodzinne, małżeńskie, płciowe. Nawet jeśli ludzie na co dzień wydają się nie realizować wszystkich postulatów etycznych, to w momentach przełomowych, ważnych, w chwili refleksji zmysł i wartości etyczne odgrywają rolę fundamentalną. Nie można być lewicowcem i jednocześnie zupełnie abstrahować od etyki, czyli elementu spajającego społeczność. Nie można kreować się na społecznika, człowieka patrzącego z troską na pokrzywdzonych, który jednocześnie gardzi czymś, do czego ci pokrzywdzeni są mocno przywiązani, co jest dla nich bardzo ważne, nieraz jest ich sensem życia.

Sądzę, że warto w tym miejscu wspomnieć, że obrazoburcy znajdują się nie tylko po lewej stronie sceny politycznej, ale również po prawej, tyle że ich działalność dotyka nieco innych obszarów. Znani politycy, jak Korwin-Mikke i Michalkiewicz (UPR), Macierewicz (LPR) czy kiedyś Moczulski (KPN) na każdym kroku wyrażają swoją pogardę, bezczeszczą wartości i ideały lewicy, uciekając się do oszczerstw, insynuacji, obelg, drwin.

Data pierwszej publikacji: 23.2.2004